rogale

Pachnące rogale

Z pamiętnika świtetlicy (okiem dziecka):

   “Czegoś takiego w świetlicy w tym roku jeszcze nie było. Pani zdradziła nam, że dziś będziemy gnieść ciasto drożdżowe na rogaliki. Trochę się dziwiliśmy: jak to wszyscy naraz? To chyba będzie wielka misa.

    Ale była niespodzianka, jak się okazało, że miska była owszem duża, ale to do niej sypaliśmy przygotowane składniki na rogale. Niektórzy po raz pierwszy rozbijali jajka, sypali mąkę, cukier, wlewali mleko. Na początku wielkiej cierpliwości od nas wymagało rośnięcie drożdży. A potem pani zaczęła mieszać pachnące ciasto. I znów, jako poważne ciasto drożdżowe musiało trochę podrosnąć.

    No i wreszcie pani przygotowała wielkie stolnice, sypaliśmy mąkę, wałkowaliśmy ciasto, zwijaliśmy rogaliki z marmoladą. Niektóre dziewczynki nabrały takiej wprawy, że rogaliki, które robiły były prawie takie, jak u pani. Zapach rozchodził się po całej szkole. Nie mogliśmy się doczekać upieczonych rumianych zakrętasków. Każde dziecko spałaszowało cieplutkiego rogalika. Jak się potem okazało, było ich tak dużo, że jeszcze następnego dnia panie częstowały dzieci w świetlicy.”